Uczestnicy warsztatu LEGO Serious Play budują wspólny model zespołu podczas facylitowanej pracy nad współpracą

Jak wygląda warsztat LEGO Serious Play w praktyce – analiza przypadku zespołu, który utknął

Zespoły rzadko zgłaszają się z jasnym komunikatem: „mamy problem we współpracy”. Częściej słyszę coś w rodzaju: „spotykamy się, rozmawiamy, ale nic się nie zmienia” albo „każdy robi swoje, a potem są pretensje”.

Tak było również w przypadku zespołu, z którym pracowałam w tym procesie LEGO® Serious Play®.

Punkt wyjścia: „technicznie wszystko działa”

Zespół składał się z przedstawicieli kilku działów, które na co dzień musiały ze sobą ściśle współpracować. Formalnie struktura była jasna, role opisane, procesy ustalone. A jednak projekty regularnie się opóźniały, a spotkania kończyły się poczuciem frustracji.

Lider zespołu opisał problem w ten sposób:
„Każdy jest zaangażowany, ludzie są kompetentni, ale mam wrażenie, że mówimy obok siebie. Po spotkaniach wychodzimy z innymi wnioskami.”

To był moment, w którym klasyczna dyskusja czy kolejna prezentacja nie miały sensu. Potrzebna była praca na tym, jak ludzie widzą sytuację, a nie tylko na tym, co o niej mówią.

Dlaczego LEGO Serious Play, a nie „zwykły warsztat”

Decyzja o wyborze LEGO Serious Play nie wynikała z chęci „zrobienia czegoś innego”. Wręcz przeciwnie — pojawiła się wątpliwość, czy zespół potraktuje tę metodę poważnie.

Ostatecznie przeważyły trzy argumenty:

  • potrzeba wydobycia różnych perspektyw bez wzajemnego przekonywania się,
  • konieczność zaangażowania wszystkich uczestników, nie tylko najbardziej aktywnych,
  • chęć zbudowania wspólnego obrazu problemu, a nie kolejnej listy punktów.

Początek warsztatu: od niepewności do skupienia

Na starcie pojawiła się naturalna rezerwa. Dla części uczestników praca z klockami była czymś zupełnie nowym. Kluczowe było więc wyraźne zaznaczenie, że nie chodzi o kreatywność ani estetykę, tylko o myślenie i znaczenie, jakie nadają swoim modelom.

Pierwsze, proste zadania budujące pozwoliły zespołowi oswoić się z formą. Bardzo szybko napięcie opadło, a skupienie wzrosło. Kiedy uczestnicy zaczęli opowiadać o swoich modelach, stało się jasne, że forma przestała mieć znaczenie — liczyła się treść.

Moment przełomowy: różne obrazy tego samego zespołu

Kluczowym etapem warsztatu było budowanie modeli pokazujących, jak każdy z uczestników postrzega współpracę w zespole.

To był moment, w którym pojawiło się zaskoczenie. Modele, choć odnosiły się do tej samej rzeczywistości, różniły się znacząco. Dla jednych centrum systemu stanowiły procedury, dla innych relacje, a dla jeszcze innych ciągłe „gaszenie pożarów”.

Rozmowa nie dotyczyła tego, kto ma rację. Zamiast tego zespół zaczął zadawać pytania:
„Dlaczego widzisz to w ten sposób?”
„Czego my nie zauważamy z naszej perspektywy?”

To był pierwszy moment realnego słuchania.

Praca na wspólnym modelu: od interpretacji do decyzji

Kolejnym krokiem było zbudowanie jednego, wspólnego modelu zespołu. Nie jako kompromisu, ale jako obrazu, który uwzględnia różne perspektywy.

W trakcie tej pracy wyraźnie wybrzmiały:

  • kluczowe wąskie gardła w procesie,
  • obszary, w których odpowiedzialność była rozmyta,
  • punkty zapalne, które generowały napięcie, ale wcześniej nie były nazwane.

Dopiero na tym etapie możliwe było przejście do rozmowy o zmianach. Nie abstrakcyjnych, lecz bardzo konkretnych: co przestajemy robić, co robimy inaczej i za co każdy z nas bierze odpowiedzialność.

Efekt warsztatu: coś więcej niż „dobre spotkanie”

Po warsztacie zespół nie wyszedł z gotowym rozwiązaniem na wszystko. I to było w porządku. Wyszedł natomiast z:

  • wspólnym rozumieniem problemu,
  • jasnymi ustaleniami dotyczącymi współpracy,
  • językiem, do którego mógł się odwoływać po powrocie do codziennej pracy.

Kilka tygodni później lider zespołu podsumował to w prosty sposób:
„To było pierwsze spotkanie od dawna, po którym mieliśmy poczucie, że naprawdę rozmawialiśmy o tym samym.”

Co w tym procesie było kluczowe

Patrząc z perspektywy facylitatora, o skuteczności tego warsztatu zadecydowały nie klocki, ale:

  • jasno określony cel,
  • gotowość zespołu do przyjrzenia się sobie,
  • struktura rozmowy, która pozwoliła każdemu być usłyszanym.

LEGO Serious Play było narzędziem, które tę rozmowę umożliwiło i uporządkowało.

Kiedy taki case może być podobny do Twojej sytuacji

Jeśli w Twoim zespole:

  • rozmowy kończą się ogólnikami,
  • każdy „widzi problem inaczej”,
  • napięcia są wyczuwalne, ale nie do końca nazwane,

to podobny proces może mieć sens. Pod warunkiem, że celem nie jest szybka recepta, lecz realne zrozumienie i decyzje.

Jeśli chcesz sprawdzić, czy LEGO Serious Play byłoby odpowiednim narzędziem w Twoim przypadku, pierwszym krokiem powinna być rozmowa o kontekście — nie o samej metodzie.

Sprawdź, jak możemy Ci pomóc – skontaktuj się z nami!

Najnowsze:
Kategorie: